czwartek, 22 grudnia 2011

Ostatni dzień w MCS

1/7/2011
Niestety w końcu nadszedł ten dzień, gdy musiałam się pożegnać z moja ukochaną szkołą Merriwa Central. Każdy uczeń, który opuszcza szkołę musi zebrać podpisy wszystkich nauczycieli na takiej niebieskiej kartce – widok kogoś z blue slip jest zawsze przygnębiający... Wszyscy po kolei – Mrs Hegarty, Marchy, Mrs Myer, Miss Hopkins i Mr Johnston jako Deputy Principal, podpisali moją blue slip. I potem nadszedł czas na pożegnania.


To był świetny dzień, też dlatego, że kończył on Term 2, a jak zwykle ostatniego dnia semestru nie było normalnych lekcji. Z samego rana mieliśmy Year Meeting, a na nim zorganizowane przez Mrs Hegarty „Aggie’s Farewell“. Leanne upiekła mi ciasto. Zobaczcie!


Później na lekcji SLR graliśmy w squash’a – taki trening przed głównym meczem, wiecie. Po lunchu miał się odbyć mecz nauczyciele vs uczniowie Year 12 – no jak mogłabym nie wziąć udziału w czymś takim!

A, żebym nie zapomniała. Jeżeli ktoś mnie śledzi na Facebook’u (stalker!!), to na pewno zauważył, że nazywam moją koleżankę Leanne „Spider-Leanne“. Teraz wyjaśni się tajemnica. Otóż tego ostatniego dnia szkoły byłyśmy z Leanne w łazience. Jak wychodziłyśmy, Leanne nagle wskoczyła na kratę robiącą za drzwi i udawała Spidermana... Śpiewała „Spider-Leanne, Spider-Leanne!“ Hahaha! Miałam taki atak śmiechu po tym! Od tamtej pory nazywam ją Spider-Leanne i te słowa dołączyły do naszych prywatnych żarcików, a zebrało się ich sporo. :D


Nadszedł czas na mecz. Wielki mecz! Year 12 nie zostało już dużo czasu w szkole, więc mogli się odegrać na nauczycielach. Tym razem już nie było takich akcji jak poprzednio (pamiętacie jak Isaac podstawił nogę nauczycielowi matmy i dostał za to uwagę, którą zjadł Jared? xDD), ale też było mnóstwo zabawy. Po kolei każdy wybijał pałką piłkę, a nauczyciele ją łapali, rzucali, potem na odwrót... Ja sama miałam piękny run na sam koniec. Długo nie udało mi się wyjść z naszej bazy, ale przy ostatniej próbie wybicia piłki, tak, hm, trochę to naciągnęliśmy, ale wszyscy krzyczeli żebym biegła, więc pobiegłam. A co, exchange studentowi się nie pozwoli? Dobiegłam do pierwszej bazy. Później oszukiwałam – jak nauczyciele odrzucali i nie patrzyli, ja biegłam do następnej bazy. Najgorzej było przy Marchy’m, dobry jest. Ale było śmiechu... On stał przy przedostatniej bazie i musiałam przebieć tylko ten ostatni kawałek. Udało mi się może za piątym razem! Biegłam ile sił w nogach, a na samym końcu była śliska trawa i trochę błota. Przepięknie się poślizgnęłam i wpadłam... prosto w ramiona Toma. Mój bohater! I to był koniec meczu, a uczniowie WYGRALI! Wszystko dzięki mnie, oczywiście. Hahaha! Dobra, może dzięki Jaredowi, który musi być zawsze we wszystkim najlepszy :P Zabawa była przednia. Potem ostatnie uściski, pożegnania... I koniec australijskiej szkoły. Pozostają wspomnienia. Będę za wszystkimi tęsknić! Za nauczycielami równie co za uczniami.

Pat, ja i Mike
albo Mike, ja i Pat
żartuję. Mike to ten z prawej :D


"I'm not a pillow!"
ja i Manda oraz Eli - nasza poduszka <3



Wieczorem była szybka akcja, bo Leanna chciała koniecznie zorganizować mi pożegnalną kolację. Miał być cały nasz rocznik, potem nastąpiła zmiana – tylko Leanne i Jared, ale w końcu i Jared nie mógł... Więc napisałyśmy do Eli’a, wiedząc, że mieszka na farmie poza miastem i tak naprawdę nie wierzyłam, że mógłby przyjść. A udało się! Jego mama (wspaniała kobieta, naprawdę, zresztą jest Niemką, przeprowadziła się do Australii gdy miała naście lat) zaproponowała, że podwiezie go do Merriwy. Poszliśmy do pub’u i zamówiliśmy chicken parmigiana, mniam. Ciągle się wygłupialiśmy i naprawdę nie wiem, co sobie o nas myśleli ludzie przy innych stolikach... Szczerze mówiąc mało mnie to obchodzi. Świetnie się bawiłam z moimi przyjaciółmi i to się liczy. Eli to mój przyszły Australijski mąż! Mówiłam Wam? :D




<3 <3



4 komentarze:

  1. Haha, fajna notka:)
    To ile ty w tej Australii siedziałaś? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 11 miesięcy i 8 dni, jeśli dobrze liczę ;)

      Usuń
  2. Cześć! :)
    Nie wiem, czy wgl przeczytasz tego komentarza, ale bardzo chciałam go napisać :D
    Otóż...
    Przeczytałam caaaały twój blog. Calutki. I naprawdę mi się podobał, do tego stopnia, że teraz jestem zafascynowana Australią ;D
    I chciałabym pojechać na wymianę, chociaż nie wiem, czy to jest możliwe w moim przypadku. Szukałam tutaj gdzieś Twojego adresu mejlowego, bo chciałam do cb napisać, no ale nie znalazłam...
    Tak jak już pisałam, nie wiem, czy to przeczytasz, ale w każdym razie proszę Cię, napisz do mnie... Chciałabym pogadać o Austalii i o wymianach ^.^
    mój email: angellla@onet.pl
    Napisz :)

    OdpowiedzUsuń